Perfekcjonizm - postawa (nie)godna naśladowania

Czy znacie osoby, które są perfekcyjne w jakiejś dziedzinie swojego życia? Perfekcyjni pracownicy, perfekcyjne panie domu, perfekcyjne matki… Często postrzegamy innych jako perfekcyjnych w tym, co robią. Czy tacy naprawdę są? Trudno nam powiedzieć, co robi perfekcyjna pani domu za zamkniętymi drzwiami. Poziom perfekcji różni się w zależności od obszaru życia danej osoby (np. praca, szkoła, sport, relacje, dom). Najłatwiej ocenić czyjąś pracę - można wyznaczać standardy pracy, ocenić ją według konkretnych wytycznych, porównać do innych. I najłatwiej ten perfekcjonizm w pracy uznać za coś godnego naśladowania, podziwu. Niejednokrotnie spotykamy też na swojej drodze osoby, które same o sobie mówią, że są perfekcyjne - chcą najlepszych możliwych rozwiązań, chcą mieć wszystko dopięte na ostatni guzik i nie uznają kompromisów w środkach. Brzmi jak opis pracownika roku, prawda?
Perfekcjonizm, w psychologii, jest cechą osobowości. Charakteryzuje się dążeniem człowieka do nieskazitelności i ustalania zbyt wysokich standardów wydajności, w powiązaniu z nadmiernie krytyczną samooceną i obawami związanymi z oceną innych.
Można by dyskutować, czy perfekcjonizm to dobra, czy też zła cecha osobowości. Prawdopodobnie, gdy o tym pomyślisz przez krótką chwilę, znajdziesz argumenty za tym i za tym. Być może przypomnisz sobie konkretne osoby (a może siebie samego w różnych sytuacjach) i to, jak przejawiał się ich perfekcjonizm w różnych okolicznościach. Rozstrzygnięcie tego pytania nie jest takie proste, prawda?

PERFEKCJONIZM PRZYSTOSOWAWCZY I NIEPRZYSTOSOWAWCZY

Przystosowawczość i jej brak to jeden ze sposobów odróżnienia różnych form perfekcjonizmu.
W swojej nieprzystosowawczej formie, perfekcjonizm napędza ludzi do próby osiągnięcia niedoścignionych ideałów, zaś perfekcjonizm adaptacyjny może czasem motywować ich do osiągania swoich celów - w końcu czerpią z tego przyjemność..
Wywieranie na samego siebie presji na osiąganie nierealnych celów niewątpliwie naraża człowieka na rozczarowanie. (Tłitnij o tym!) Perfekcjoniści są najbardziej bezwzględnymi krytykami samych siebie, gdy nie udaje im się sprostać standardom narzuconym przez samych siebie. Gdy perfekcjoniści nie osiągają założonych celów, często popadają w depresję.

Brzmi to niewiarygodnie, ponieważ nasi perfekcyjni koledzy z pracy prą do przodu niczym strzały, czyż nie? Nie ma się jednak czemu dziwić, jeśli zrozumiesz, że często perfekcjoniści mierzą swoją własną wartość za pomocą produktywności i osiągnięć.

Tutaj dochodzimy do innego spojrzenia na istotę perfekcjonizmu.

SKALOWANIE PERFEKCJONIZMU (MPS i APS)

Frost w swojej skali (Multidimensional Perfectionism Scale) wyróżnił sześć zasadniczych sposobów myślenia, które pomagają określić stopień skażenia perfekcjonizmem danej osoby. Biorą one pod uwagę:
  1. nadmierne skoncentrowanie na błędach w odniesieniu do zakładanych wyników (główny punkt odniesienia dla skali),
  2. przesadnie wysokie standardy,
  3. wątpliwości co do jakości i celowości własnych działań,
  4. przekonanie o wysokich oczekiwaniach ze strony rodziców,
  5. przekonanie o silnym krytycyzmie rodziców,
  6. przesadny nacisk na precyzję, porządek i organizację.
Im więcej w Tobie danego sposobu myślenia, tym bardziej Cię to napędza do bycia perfekcyjnym w określonym obszarze.

Nieco inne podejście prezentuje Almost Perfect Scale, która bierze pod uwagę takie czynniki jak:
  • wysokie standardy,
  • pedanteria,
  • tendencje do prokrastynacji,
  • problemy z relacjami.
Jestem pewna, że w którymś z powyższych obszarów widzisz choć cząstkę siebie. No, niemal pewna.

DLACZEGO TEN ARTYKUŁ JEST DLA CIEBIE

Wykazano (oczywiście z pomocą idą nam badacze z USA), że w społeczeństwie występuje 25% dysfunkcyjnych perfekcjonistów, 42% perfekcjonistów zdrowych i 33% tych, którzy perfekcjonistami nie są (tłitnij o tym!). Wynika z tego, że najprawdopodobniej i Ty przejawiasz perfekcyjne podejście - jeśli nie w każdym aspekcie swojego życia, to przynajmniej w jakimś jego obszarze. Powinieneś więc wiedzieć, jakie wiążą się z tym zagrożenia.

Skale perfekcjonizmu co nieco już na ten temat zdradzają same w sobie: wątpliwości, prokrastynacja, problemy z relacjami… Okazuje się, że perfekcjonizm może być zdrowy i niezdrowy - jak każda cecha, która występuje w swej skrajnej formie.

Ci, którzy jedynie dążą do doskonałości, mogą traktować błędy jako motywację do cięższej pracy, zaś niezdrowe podejście prowadzi do wniosków o własnej wadliwości. Perfekcjonizm może być więc piętnem, które powoduje lęk przed potencjalnymi błędami. W rezultacie może to prowadzić do depresji a nawet samobójstwa!

Ale perfekcjonizm może nieść ze sobą też wiele pozytywnych aspektów. Przekonanie o jego bezapelacyjnej szkodliwości także jest mylące. Ludzie o wysokim poziomie dążenia do doskonałości i niskim poziomie lęków związanych z potencjalną porażką wykazują wyższą samoocenę, są ugodowi, osiągają sukcesy naukowe i są wchodzą chętnie w interakcje społeczne. Bardzo rzadko wykazują oni problemy psychologiczne, takie jak depresja czy lęki.

Czy Twój perfekcjonizm jest dobry - krótki test

Przygotowałam dla Ciebie krótki test, który pomoże Ci ocenić, czy Twój perfekcjonizm Ci służy, czy jest jednak przeszkodą w Twoim życiu.

Jeśli powyżej test się nie ładuje, możesz go wypełnić tutaj.

Biorąc pod uwagę jednak to, jak trudno jest nam samym siebie ocenić, być może powinieneś poprosić o rozwiązanie takiego testu za Ciebie bliską Ci osobę. Możesz też podpytać kolegów i współpracowników, co myślą na Twój temat (w umiejętny sposób), aby móc lepiej ocenić swój przypadek.

Obserwuj też przejawy perfekcjonizmu, który zagraża Tobie i Twojemu otoczeniu. Być może masz nierealistycznie postawione cele, nisko oceniasz swoją wartość, chcesz coś osiągnąć za wszelką cenę, łatwo się wypalasz, przypisujesz porażkom zbyt duże znaczenie, narzucasz innym swoje zdanie albo jesteś po prostu męczący dla otoczenia i być może samego siebie. Długotrwałe tkwienie w takim stanie może prowadzić do depresji oraz epizodów gniewu z utratą panowania nad sobą. Warto więc poświęcić uwagę swojemu wewnętrznemu perfekcjoniście.. .

Co na to psycholog - case study

Gdy psycholog ma do czynienia podczas sesji z perfekcjonistą, na pewno nie zaniedba tego tematu. Jest to obszar naszej osobowości, nad którym powinniśmy pracować.

Lenę, lat 34, na terapię namówił jej mąż, który uważa, że wymaga ona zbyt wiele od ich córki, Ani. Lena przyznaje swojemu terapeucie, że chce, aby Ania sobie dobrze radziła i często zachęca ją do tego, by bardziej się starała w szkole i na lekcjach śpiewu. Lena zaczyna przyjmować podczas terapii postawę obronną, mówiąc, że nie wymaga od Ani więcej niż jej rodzice wymagali od niej, dzięki czemu "wyszła na ludzi". Terapeuta wychwytuje zmianę tonu głosu Leny za każdym razem, gdy wspomina ona swoich rodziców. Dopytuje ją więc dalej, w końcu obnażając żal, jaki Lena odczuwała do swoich rodziców, gdy wymagano od niej uczęszczania zarówno na lekcje baletu i gry na fortepianie, jak i dobrych wyników w nauce, co pozostawiało jej niewiele czasu dla samej siebie. Terapeuta zachęca Lenę, aby zastosowała towarzyszące jej uczucia w odniesieniu do córki i przypomniała sobie, jak to jest być pchanym w stronę sukcesu. Lena w końcu przyznaje, że mogła wywierać zbyt duży nacisk. Gdy tylko Lena zaczyna być szczera z terapeutą (i samą sobą), szybko zaczyna relacjonować stres i lęk, jakich doświadczała w rezultacie ciągłego dążenia do perfekcji: bycia doskonałą matką, doskonałym pracownikiem, doskonałą kobietą. W ciągu kilku sesji terapeuta pracuje z Leną nad przeformułowaniem tych myśli na bardziej akceptujące i przychylne Leny słabościom i mocnym stronom - jako człowieka i jako rodzica. W ramach terapii Lena jest także zachęcana przez swojego terapeutę do dzielenia się z córką, Anią, swoimi błędami i niepowodzeniami, aby wzmocnić fakt, że nie jest ona perfekcyjna i Ania także nie musi taka być.

Czas na zmiany

Gdybym wypełniała szczerze powyższy test rok temu, musiałabym się przed sobą przyznać, że grasuje we mnie niezdrowy perfekcjonista i sieje niejednokrotnie zniszczenie. Przede wszystkim jednak powstrzymywał mnie od działania. Nie założyłabym na pewno tego blogu, bo bałabym się, że nie będę go pisać. Nie pisałabym go faktycznie, bo moje teksty są dalekie od perfekcji. Uznałabym je za bezwartościowe. Podważyłabym zasadność mojego pisania w ogóle. W rezultacie odczułabym porażkę i popadła w stan przygnębienia, który czasem by mi się dawał we znaki - np. przy kolejnym pomyśle.

Dziś mój wewnętrzny perfekcjonista jest nieco ujarzmiony i powinien działać na moją korzyść. Przede wszystkim jestem bardziej świadoma procesów myślowych, które mogą w człowieku zachodzić i wyłapuję w sobie schematy prowadzące do… donikąd.

Powiedz mi zatem, jakim Ty jesteś perfekcjonistą. Co na tym zyskujesz? Co tracisz? Czy uważasz, że powinieneś coś w sobie zmienić?

Chętnie wysłucham Twoich uwag - opowiedz mi w komentarzach o tym, co myślisz na temat swojego perfekcjonizmu. Daj znać, czy dowiedziałeś się czegoś nowego. Będę Ci też bardzo wdzięczna za udostępnienie tego postu na Facebooku czy też twitnięcie o nim.

Zdjęcie autorstwa Samuel John pobrane z serwisu Flickr.

Źródła:
https://en.wikipedia.org/wiki/Perfectionism_(psychology)
http://productivemag.pl/7/jestes-perfekcjonista
http://www.goodtherapy.org/learn-about-therapy/issues/perfectionism


2 komentarze

  1. Wynik testu: 8/11. Przy czym wydaje mi się, że odpowiadałam szczerze, a mimo wszystko nie czuję się zdrowym perfekcjonistą. Często ignoruję czas, który musi zostać poświęcony na pewien proces, patrzę od razu na teoretyczny wynik i już na przedbiegach oceniam swoje przyszłe działania. Nie wierzę w siebie i jest to niewiara na zasadzie, że owszem, mogę być w czymś dobra, ale nie będę najlepsza, więc po co w ogóle zaczynać? W tym miejscu dzień dobry mówią bombardowania płynące ze środków masowego przekazu o ludziach młodych i zdolnych, osiągających sukces. Z jednej strony mam świadomość tego podprogowego działania, z drugiej - zadaję sobie pytanie po co w ogóle zaczynać, jeśli nie zostanę nawet zauważona? To wszystko dzieje się gdzieś z tyłu mojej głowy, doprowadzając podświadomie do prokrastynacji. Naczyłam się z tym radzić odcinając się od kontekstu rzeczywistości, nie porównując się do innych. Działanie w próżni jest spokojniejsze. I tylko wychylam nos, by sięgnąć do poszukiwań konkretnego rozwiązania albo by poszukać inspiracji.
    Tak czy inaczej - czasem jest trudno. Zresztą, znasz mnie trochę i wiesz, że niektóre procesy przebiegają zdecydowanie dłużej niż powinny. ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mam dowód, że subskrybujesz ;-)
      Trudno jest wypełnić taki test obiektywnie i szczerze. Wydaje mi się, że odpowiadając na pytania, kierujemy się tym, co na swój temat myślimy, a często trochę inaczej postępujemy. Sama miałam problem z tym testem. Np. przyglądając się tym pytaniom i przypominając sobie różne sytuacje z życia wzięte, musiałam przyznać przed samą sobą, że raczej skupiam się na przedmiocie, a nie na procesie, choć z całych sił staram się skupić na procesie i takie są moje intencje. Więc odpowiadając na takie pytanie, najpierw wypowiedziałam się na temat moich intencji i chęci, a nie na tym, jak to wygląda w rzeczywistości.

      Usuń

Napisz koniecznie, co o tym myślisz. Przyczynisz się tym samym do podniesienia jakości tego blogu!